Historia Kuby i jego rodziny

Z Kubą poznaliśmy się już jakiś czas temu, ale historię fotograficzną opowiadamy od roku.

Chwilę trwało oswajanie się z obiektywem i to Kuba mnie wnikliwie obserwował. Wpatrywał się co to dziwnego robię i czy da się zobaczyć jakiś efekt tego dźwięku pstrykania, który słyszy. Cóż dziś jest wszystko dostępne natychmiast to i namiastkę zdjęć można obejrzeć na malutkim ekranie aparatu. Kuba się rozkręcił i sam zapałał chęcią pstrykania, choć nie bardzo miał kontrolę nad kadrem. Ale zabawa była konkretna i pełna śmiechu.

Spotkanie z nową rodziną, a szczególnie z dziećmi wymaga cierpliwości i oswojenia, tak by cała rodzina czuła się swobodnie i naturalnie. To w takiej atmosferze mogę uchwycić momenty niepowtarzalne, uśmiech, zadumę, płacz, radość - emocje codzienne w codziennej scenerii, bez podkolorowania. Nie narzucam się małych bohaterom zdjęć. Pozwalam im mnie poznawać powoli, dlatego najchętniej umawiam się na sesje kilkugodzinne.

Obejrzyj galerię zdjęć, a zobaczysz jak zmieniał się nastrój Kuby od badacza - obserwatora pani fotograf po wulkan energii. Kuba oczywiście ma też swoje chwile zadumy, które znajdziesz uchwycone przez migawkę.