Historia Marcela i jego rodziny

Marcela znam odkąd miał kilka miesięcy. Spotykaliśmy się co jakiś czas, aż w końcu spotkaliśmy się na kilkugodzinną sesję.

Mama Marcela robi dużo zdjęć, więc i on był nieco przećwiczony przed obiektywem. A skoro tak, to chciał pokazać jak najwięcej. Taki mały huragan z niego. W jednym miejscu ustał może przez sekundę. Nabiegaliśmy się wspólnie dużo. Zobaczyłam ulubione miejsce Marcela na krótkie wycieczki rowerowe i małą trasę wspinaczkową. Niesamowite, że powstało kilka zdjęć nieco melancholijnych.

Marcel pokazał mi piętrowy, drewniany domek, który budował z tatą. Opowiedział, co jeszcze trzeba wykończyć i zaraz się zerwał, by pobawić się z psem.

Na koniec dnia przyrządził własnoręcznie sałatkę owocową i zadbał o pełny brzuch nie tylko swój, ale i taty.

Czas na historię szybko minął, ale bohater zdjęć zadowolony. Wyczekuje kolejnych sesji.